niedziela, 11 lutego 2018

Koralikowe postępy

Dziś pochwalę się moimi koralikami. W zasadzie miały być Malwy, ale w Malwach jeszcze daleeeeeko do końca, a koraliki już prawie, prawie...
Gdy je wam pokazywałam pierwszy raz mówiłam, że koralikuję tylko w wolne czwartki i że w ten pierwszy przybyło niewiele:
Potem był kolejny czwartek:
I kolejny czwartek, choć tu muszę się przyznać, że "kilka" koralików udało mi się przyszyć i w piątek. Dlatego postępy były dużo większe:
W mijającym tygodniu też popracowałam dwa dni i znów dużo przybyło:
Jak widać niewiele zostało do końca i dlatego mam zamiar ten obraz w tym tygodniu skończyć. Najwyższa na to pora, bo wyjazd tuż, tuż a to trzeba jeszcze oprawić...
Obiecuję pokazać efekt końcowy ;)
A już niedługo pokażę Wam moje Malwy...

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze.
Margonitka - ja też nie miałam pojęcia ze istnieje ten wzór w wersji mini, choć mam już przecież Tea Time, który nijak do tego obrazka nie pasuje rozmiarowo. Mogłam się więc domyśleć...
Ja też się cieszę że dołączyłaś do mojego SAL-u. W ogóle sie cieszę, że w zabawie bierze udział aż tyle osób i że wszystkie panie dzielnie haftują, nadrabiają i świetnie się bawią

Pozdrawiam

czwartek, 1 lutego 2018

SAL Cookie Time - motyw 3

Witajcie kochani. Dziś pora na pokazanie kolejnego, trzeciego już motywu naszego SAL-u Cookie Time. Termin publikacji został przesunięty, aby w miarę wszyscy mogli nas dogonić. Prawie wszystkim się to udało.
Ale nie przedłużając - oto moja filiżanka:
 I wszystkie trzy motywy razem:
A teraz prace pozostałych uczestniczek w kolejności w jakiej je dostawałam:
1. Agata - Hafty Agaty:
2. Sylwia - Ruda Mama i Jej Pasje:
3. Magda - Mulinkowy Świat:

4. Paulina - Świat Pchełki - jest jedną z kilku osób, którym udało się nas dogonić. Oto efekt:
5. Małgosia - Margo i Nitka:
6. Małgosia - Magiczny Świat Krzyżyków. Małgosi również udało się nas dogonić i dziś mogę pokazać wszystkie 3 motywy:


7. Cytrulina - Cytrulina Hand Made. To kolejna osoba, której udało się nas dogonć:
8. Beata - Beaty Hafty. Dziś też chwali się dwoma hafcikami:

9. Karolina - Moje Hobby:
To tyle. Bardzo się cieszę, że dziewczyny nadrobiły zaległości i że nadal możemy razem się bawić. No może z 1 małym wyjątkiem - jedna osoba zgłosiła chęć zabawy jeszcze we wrześniu i aż do dziś nie dała znaku życia... Uznałam zatem, że zrezygnowała.
Mamy jeszcze dwie spóźnione uczestniczki, ale wiem że haftują choć w zwolnionym tempie.
No cóż, kolejny motyw już do Was leci, na fotki czekam do... no właśnie, nie dość że luty jest krótki i ma tylko 28 dni, to ja jeszcze w tym czasie będę w Polsce...
Dobra, umówmy się, że kolejny post SAL-owy będzie w niedzielę 4 marca.

Jeszcze jedna niemiła sprawa - od kilku dni mam na blogu zalew spamu i od teraz aż do odwołania wszystkie komentarze będą musiały być przeze mnie zatwierdzone. Bardzo Was za to przepraszam, mam nadzieję że to tylko chwilowe. Na kilku waszych blogach też widziałam ten spam i zalecam to samo.

Dziękuję za Wasze komentarze.
Agula Aga - dlatego właśnie ten planer nie jest planerem godzinowym, a raczej swego rodzaju "przypominaczką" co mam w najbliższym czasie do zrobienia. Widzisz, w październiku obiecałam sobie że zrobię Malwy do lutego - niestety przez inne hafciki, pracę i dom zapomniałam o tym hafcie i już do wyjazdu raczej nie zdążę ich ukończyć A tak to co niedzielę sobie sprawdzam czy to co sobie obmyśliłam zostało wykonane czy nie
Czarna Dama - karteczki też przerabiałam, ale zawsze mi się gubiły. Wszystkie stałe obowiązki (typu treningi dzieci, jakieś wizyty u lekarza, wyjścia czy wyjazdy) zapisuję sobie w kalendarzu ściennym, który nie dość że jest kalendarzem tygodniowym, to jeszcze ma podział na poszczególnych członków rodziny. Planer zrobiłam sobie głownie po to by zapanować nad swoim wolnym czasem. Godzinowo się u mnie nie sprawdza, bo nigdy, przenigdy nie umiem się trzymać zaplanowanego czasu na swoje hobby...
Katarzyna G - i o to właśnie chodzi ;)



niedziela, 28 stycznia 2018

Ogarnąć rzeczywistość...

Kiedyś miałam dużo wolnego czasu na hafty i udawało mi się mieć 3-4 a nawet 5 prac w trakcie. Kiedyś... Teraz mam kolka rozgrzebanych i kompletny brak czasu na wszystko. Zaczynam się gubić co i kiedy (lub do kiedy) mam zrobić i nie dotyczy to tylko prac hafciarskich.
Niby nie pracuję na pełnym etacie, niby mogę sobie pozwolić na luz, ale zbyt dużo czasu przepływa mi przez palce, robię milion niepotrzebnych rzeczy zamiast 1-2 konkretne.
Jeszcze w grudniu postanowiłam, że muszę się co nieco zorganizować. Wszystkie spotkania czy obowiązki wpisałam w kalendarz w telefonie, ale stwierdziłam, że to nie do końca jest to, czego mi trzeba.
Jak zawsze szukałam inspiracji w necie i trafiłam na BuJo, czyli bullet journal. Naczytałam się o tym "instrumencie" i bardzo mi się spodobał. Kupiłam sobie nawet ładny zeszyt:
Od razu postanowiłam zaplanować sobie godzinowo każdy dzień:
Oczywiście w moim przypadku godziny są bardzo orientacyjne, bo o ile od końca ferii świątecznych wstaję o 7.00 rano, to wyjazd z dzieckiem do szkoły czy dotarcie do miejsca pracy/do sklepu czy powrót do domu,czy samo ogarnięcie domu to już nie zawsze wpisują się w dokładne ramy czasowe.
Dlatego pomimo iż rozpisałam sobie tak cały tydzień już w drugim dniu wszystko się posypało w momencie gdy córka zaprosiła sobie po szkole koleżankę do domu...
Kartki niestety powędrowały do śmieci, a ja wymyśliłam sobie taki całkiem inny, mój planer:
 Na początek spisałam sobie wszystkie moje plany, jakie mam spróbować zrealizować w 2018 roku.
Jak widać plany są krotko i długo terminowe.
Potem podzieliłam rok na kwartały i w każdym miesiącu wypunktowałam wszystko co jest najważniejsze do wykonania:

 Potem przyszła pora na podzielenie miesiąca na tygodnie:
Jak widać zainwestowałam w kolorowe zakreślacze. Kupiłam też specjalne markery, dzięki którym mogę sobie zrobić kolorowe zakładki i nie gubię się w tym moim planerze:
Teraz już nie wypisuję tygodniami do przodu co mam zrobić. Najpierw sprawdzam co udało mi się zrealizować w mijającym tygodniu. Plusami zaznaczam te wykonane, minusami te, których nie zrobiłam:
Dzięki temu mam podgląd, co jest nadal do zrobienia. Rzeczy nie zrealizowane w ogóle albo te jeszcze w trakcie przepisuję do realizacji w następnym tygodniu.
Wiem, że nie jest to planer idealny, ale jest mój. Taki sobie wymyśliłam i na tę chwilę się sprawdza. Nie lubię nazwy BuJo, więc u mnie będzie po prostu planer.
Dzięki temu planerowi udało mi się znaleźć czas na haft koralikowy. Jest to w tej chwili priorytet, bo do 15 lutego (czyli do urodzin) i do wyjazdu jest coraz bliżej, a ja ciągle byłam w plecy.
Jako priorytet wpisałam też moje Malwy, bo planowałam skończyć je do wyjazdu, żeby dać tam do oprawy. Wtedy w maju moja mama przywiozłaby je już gotowe i mogłyby cieszyć oczy wisząc na ścianie. Niestety malwy ciągle "wiszą" na nie, bo chwilowo zajęta byłam baletnicami i SAL-em Cookie Time. W tym tygodniu się to zmieni...

Dziękuję Wam wszystkim za Wasze komentarze;
Anula - ja też nie lubię prześwitów i dlatego HEAD-y haftuję 2 nitkami, ale to chyba był błąd...
Pasje Magos - ja też dziękuję za fajną zabawę
Agula Aga - siadam do haftu w każdej wolnej chwili, ale też czasem nie ogarniam. Dlatego przesunęłam termin publikacji do końca stycznia.
Anna, Renka - takie delikatne i zwiewne, w sam raz do pokoju prawie 6 latki ;)
Nati - jeszcze się nie oglądałam za ramką. Może je też zabiorę do PL i zostawię do oprawienia.
Promyk - masz zupełną rację. Nie wiem jak ja sobie dawałam radę wcześniej, bez kotka? ;)

Pozdrawiam serdecznie